Najpierw cieszysz się, że ty to już umiesz, że potrafisz, choć całe tło ciebie otaczające, nie potrafi tego. Gdy jest ciężko, cieszysz się, że już z taką ciężkością się nie komunikujesz. Nie pozwalasz jej, by miała w relacji z tobą swoje zwycięstwo. Odwiedzasz dawne miejsca, kiedyś ci znane, by zobaczyć, jak tam teraz żyją, mają się ludzie. I cieszysz się, że dokonane zostało w tobie to specyficzne zwycięstwo: już nie jesteś w trudzie.

Najpierw cieszysz się, że wiele się już dokonało, uświadamiasz sobie jak wiele się przeszło, co wewnątrz siebie się poczyniło. Najpierw radujesz się, że to, co kiedyś było dla ciebie niewykonalne, teraz z lekkością ci przychodzi. Nic właściwie ciebie nie kosztuje.

A potem myśl przychodzi, to zrozumienie, że wir, płynąca fala zdarzeń, energii zataczają przecież koło! Jest tu coś, potem jest gdzieś indziej, by powrócić, ale doskonalsze, ale lepsze, z ciekawszą nowiną. Potem uświadamiasz sobie, że należy tę sieć, tę konsystencję w której coś utkwiło, również i ludzie, przeciąć, by przestało to stanowić całość. Przeciąć, by mogli wyjść z tej konsystencji, tak jak ty uświadomić sobie, że umie się już zupełnie inaczej, że może być inaczej niż do tej pory było, inaczej niż się umiało, myślało. Nie musi tak być!

Potem przychodzi pragnienie, by dotrzeć do serca wszystkich szamocących się jeszcze w tej konsystencji, w tej sieci. Pragnienie, by pokazać im sercem, również swoją dłonią, gdzie jest to przecięcie, to miejsce w którym to nie jest już takie mocne, tak trzymające, tak  silne, tak władające. Potem dochodzisz do wniosku, że kto wie, może bardziej istotne jest właśnie dłonią im wskazywanie drogi tej łatwiejszej niż, że samemu osiągnęło się tę wolność, lekkość, samostanowienie, w nieskończoność bywanie?

Bo serce mówibądźmy razem,  proszę, bądź ze mną. Bo serce mówi, że choćby nawet coś było sukcesem twoim, to miło jest, gdy ktoś inny, kolejny odważy się na to samo. Serce twoje wtedy jest w pełni.

Potem, przyglądając się miejscom, które kiedyś się znało, uświadamiasz sobie, jak wiele się zmieniło, szczególnie w tobie. Zastanawiasz się, skąd się w tobie wzięło to specyficzne męstwo, dzięki któremu wszystko jest możliwe, wszystko, że w tym wszystkim nie ograniczasz ani siebie, ani niczego.

Tak bym chciała, byście poczuli ten stan wewnątrz siebie, tę lekkość, uświadomili sobie, że gdy wracacie do miejsc, w których byliście kiedyś, to przede wszystkim pojawia się ta refleksja: jak wiele dokonało się we mnie! Byście byli dumni z tego zwyciężania, umieli przecinać te konsystencje, które tamują, więzią, dławią, szlochanie sprawiają. Byście umieli dłonią wskazać, gdzie jest to przecięcie dzięki któremu, w tej pętli samego siebie, swojej rzeczywistości, czasu, niemocy, smutku nie pozostawia się kogoś, siebie, nikogo.

Wiele dobra chce się zrobić dla tych, co się tak szamoczą. Wiele serca chce się przekazać tym, którzy potrzebują jego ciepła. Wiele chce się powiedzieć, nawet jeśli nie pojmują, o co chodzi tak naprawdę w tej przemowie, która wbrew pozorom, wcale nie jest smutną. Jest w tym przemawianiu potęga radości, siła stanowienia, nie bawienie się w zabawy, gry, podchody Bycia. Jest w tym przemówieniu tylko jasność, nigdy ciemność. Jest pewność, że trzeba przeciąć te sieci, które niewolę czynią tobie, smutek, ból. A ty je przetniesz! A ty to zrobisz, bo nie ma takiej siły, która zabroni sercu twojemu opowiedzieć się za tym, co należy chronić, za uczuciem sprawiającym, że wszystko istnieje od wieków, w nieskończoność, ponad czasem. Cokolwiek na temat czasu kto, co rozumie…

W tym przemawianiu jestem Ja, cała radosna, że potrafię to wszystko. Nie ma w tym smutku. Naucz się tego nastroju, patrzenia się na to, co należy zmieniać dla racji i dobra twojego tu Bycia.

Naucz się, że wszystko wybitne, dokonuje się w głębokim wewnętrznym spokoju,

że wszystko, co skuteczne, dokonuje się w głębokim namyśle i serca, i mądrości.

Odpowiedziałam się za tych sieci przecinaniem. Opowiedziałam się za wskazywaniem dłonią, gdzie jest ratunek. Odpowiedziałam się za siłą uczuć, za tym najsilniejszym z uczuć, nazywanym miłowaniem, kochaniem. Opowiedziałam się za wszystkim, co nie ma nic wspólnego z bólem i smutkiem.

Ja wiem, jaki jest zamysł takich waszych spotkań. Wiem, o co chodzi każdemu z was z osobna i razem. Wiem, w jakiej sieci każdy z was jest, co każdego w tej sieci może spotkać i co spotka każdego, gdy z niej wyjdzie, uświadomi sobie, doceni w sobie, że to się udało, że to podziało się naprawdę.

Podejdź, a Ja te sieci przetnę. Przyjdź, a Ja wskażę ci gestem dłoni, którędy z nich się najłatwiej wyplątać. Przyjdź, a Ja cieszyć się będę, gdy poza tymi sieciami się znajdziesz, na chwilę w refleksji przestaniesz, poczujesz, że już nic nie może oprzeć się tej słuszności, którą ustanawiasz, będący ze sobą w zgodzie.

Szukacie metod, by to wszystko się podziało. Nazywam siecią te myśli i uczucia, które plączą, zagradzają drogę  wszystkiemu, co jest wartością każdego. Nie ma tu sieci. Ja przecinam każde niepotrzebne dla ciebie złącze. Ja przecinam to, co powoduje, że czujesz się, jakbyś był człowieku w więzieniu. Nie ma rzeczy, która stawać ma na drodze tym pragnieniom, które tworzą się z tej głębokiej refleksji każdego o sobie. Jest serce. Są uczucia. Jest człowiek, dzieło doskonałe i jednocześnie nieskończone. Wskazuję gestem twoim myślom i uczuciom kierunek, który ty i Ja pojmujemy, jako dla ciebie najlepszy.

Nie, moi drodzy, to żaden koniec. Wyjście poza to spoiwo, poza te więzy to początek, oswobodzenie, pójście do tego innego świata tu będącego, do lepszej dla każdego przestrzeni.

Istnieje więź ponad więziami rozumności. Jeden drugiemu przekazuje wieści i co z tego? Istnieje więź ta, która jest w każdego serca głębokości i dotyczy każdego. Ja jestem w tej więzi. Czyniłam w nieskończoność budowanie tego, co stanowi siłę stanowienia serca.

Nie musisz prosić się nikogo o pomoc. Twoje uczucie ma wszystko zwyciężać. Ochronieni, idący drogą swego piękna! Ochronieni, idący drogą swojej przyszłości! Wiedzący, że jest rzecz w nich najistotniejsza – oczywiście uczucia. Wiedzący, że dotyczy ich bardzo istotne – że gdy coś w głębokiej ciszy, wewnętrznej refleksji postanowią, Ja to wszystko postanowione obsypię ze mnie pochodzącym Złotem. Wtedy pojawiają się różne w ludziach pomysły na funkcjonowanie ich w trakcie tego ziemskiego Wędrowania. Pojawi się istotne dla nich. Oby  była w nich tylko idea miłowania.

Do serca się zwracam każdego. Przecinam te więzy, te katusze! Oswobodzenie, cóż to takiego? Czy dotyczy tego, co ludzie nazwali; masz człowieku duszę?

Oswobodzenie to umożliwienie, pomaganie, by stały się rzeczy

w realizacji tej przestrzeni niepojęte, w niemożliwości osadzone dotąd.

Przecinam te więzy, by człowiek umiał przeżyć w sobie, w swoim życiu coś nowego. A, co to będzie, postanowi serce jego.

Rozpromienienie wewnętrznej przestrzeni. Uruchomienie tego Światła, które samo się pali. Poczucie, że będąc człowiekiem, na Ziemi, jest się w relacji ze wszystkim, ze swoim życiem, jak ktoś na szczycie będący fali.  Z jej wierzchołka widać wszystko dokładnie. Ma się  poczucie, że ona ciebie wciąż wznosi i wznosi, nie opada. Ma się pewność, że wciąż będzie tak unosić. Wewnątrz siebie czujesz serca bicie – to uczuć twoich sposób przemawiania.

Miło jest popatrzeć, pojąć, że wszystko to kiedyś i mnie dotyczyło także. Miło jest wyciągnąć z serca wydobywającą się dłoń i zaoferować to, co tylko może oferować uczucie. Przecinam te więzy, niczym sieci, w których ugrzązł człowiek i nie potrafi z nich się wydobyć, bo wydają się jemu,  aż takie mocne, tak posplatane myśli, uczucia, sprawy. Coś trzeba zostawić, coś trzeba gonić. Przecinam te więzy dla ciebie, kochanie, zwracając się do tego, co pojęłam. Zwracając się do tego, co masz w sobie, jako pojęte, zrozumiane. Zwracając się do tego wszystkiego, Ja, nieugięta, przemawiam do twojej Głębi, do człowieka. Mówię, że tu się nic nie stanie, co by zabroniło temu człowiekowi mieć szczęście swego życia, co by zabrało, zasłoniło, zniweczyło odczuwanie siebie, jako Istoty szczęśliwej, nawet w tej ziemskiej przestrzeni.

W głębokim poczuciu prawd ciebie stanowiących, w głębokim poczuciu siebie, swego prawa do Bycia w takiej formie i w takiej Postaci jak ci się to podoba, wychodzisz z tej opisanej przeze mnie sieci. Moje serce pokazuje ci dłonią, w którą stronę należy się kierować i gdzie przecięłam ci te sieci.

Nie ma w tym smutku, w tym jest pewność. Echem niesie się słowo moje do wszystkiego, co stanowi ciebie, jako Istotę, twoje niespełnione, twoje tęsknoty. Przecinam te więzy. Ja przecinam te więzy. Nazywacie je: to są kłopoty. Ja przecinam te więzy. Nazywacie je: to są trudności, niemożliwość, upartość tej przestrzeni. Zwracam się do serca, do tej najsilniejszej, mądrej. Nie do życia głupoty. Jakże to, co nazwałam życia głupotą, unieszczęśliwiało tutaj i unieszczęśliwia jeszcze. Nie ma we mnie smutku, jest pewność, że tak należy uczynić dla was, ludzi, byście mogli wewnątrz siebie mieć to, co przekazuję głęboko w twoje serce, umieli żyć swoim sercem. Prowadzenie, potok słów płynie, jak deszcz energii Diamentowy, Złoty. Potok uczuć płynie, jak deszcz Diamentowy, Złocisty.

Bardzo poważnie do siebie trzeba podejść, uświadomić sobie w głębokiej powadze, kim każdy jest, by każdy wiedział, że to jest oczywiste, że ma mu być z pomyślnością po drodze – wbrew doświadczeniom, wbrew temu, co sama przeżywałam, wbrew opowieścią, których tyle się nasłuchałam, wbrew tej informacji, którą wciąż wam dostarcza rzeczywistość. Ma się zapalić, rozświetlić się w tobie, w każdym – wszystko!

Przecinam te spoiwa, chaotyczne myśli i uczucia, których nie da się rozplątać, bo się tak poplątały. Trzeba je przeciąć i wyjść z nich na przestrzeń, na której już się nie poplączą, będą uporządkowane. Przecinam je, pozbawiam ciebie tego kokonu tworzonego latami, nawet wbrew woli twojej. Zwracam się do tego, co każdego przecież stanowi – rozmawiamy z sercem! Ja nie rzucam się wam na szyję zapewniając, że potrafię kochać każdego, wszystko. Ja nie proszę, by człowiek szedł w moją stronę, niemalże uczuć mi deklarację przesyłał. Nie o to chodzi. Chodzi o życie twoje, twoje… Wyjdź z tego kokonu sercem! Wyjdź, poczuj to, co Ja, gdy wyszłam kiedyś. Wyjdź, popatrz na to, co jest scenariuszem tej przestrzeni, Systemem, który nazywacie ziemskim życiem. Pomyśl sobie: jest wolność wewnątrz mnie. Poczuj siłę wewnątrz siebie. Pora życie zmienić!

Zwróciłam się do serca, do tego spoiwa dla wszystkiego. Przecięłam w zgodzie z serca twego wolą, człowieku, te wszystkie poplątania. Doskonałość? Tego szukają od wieków. W nieskończoność tego wszyscy szukają! Za każdym razem, trzeba krok kolejny zrobić, by przybliżyć się do tej doskonałości, by przemówiła do ciebie serdecznymi słowami. Opowiedziałam się za tobą, za człowiekiem. Opowiedziałam się za uczuciem, bo ludzie o to prosili, o to wołali.

Trzeba rozkołysać zastałe oceany, spowodować, że skała zacznie się kruszyć. Trzeba spowodować, by człowiek poczuł się kochany, akceptowany przez wszystkich mających piękną duszę. Trzeba spowodować, by wartość Istnienia, stała się wartością życia. Przecinam ci te więzy. Wolność! Przecinam ci te więzy. Wolność. Oswobodzone serce i wolne myśli, które potrzebują zdecydowanie innej dla siebie przestrzeni.  Zwracam się do uczuć twoich, głęboko w tobie będących, do Istoty, którą nazwano Głębią człowieka. Zwracam się do ciała ludzkiego, jego mądrości o oswobodzenie z niemocy ciebie, ochranianie przed wszystkim, bez konieczności płakania z powodu tego. Zwracam się do ciebie, by w tej wolności, poza tym, co zostawiasz poza sobą (droga tamtędy prowadzi!), byś budował wszystko jak najlepiej. Nie z powodu złości, ale dla tego serca, które będzie się cieszyło, co uczynisz, dla tego serca, które będzie biło mocno, gdy będą oczy widziały efekty twoich starań.

Pora skończyć z tym więzami, z tą wewnątrz osadzoną ciemnością.

Pokazuję ci drogę. Idziesz tam, kierowany uczuciami.

Można wiele mówić o życiu, jego problemach, analizować wiedzę i historię ludzi, którzy tu bywali i mają jeszcze zamiar tu być.  Można skupiać się na tym, co, kto, gdzie kupił. Można również nic nie mówić. Można wszystko. Nawet, gdyby czas był na to, by każdy poznawał, co, gdzie, kogo dotyczy, w jakim względzie coś może się udać, albo nie, skupmy się na tym, co czyni każdy z was w życia swojego pędzie. Skupmy się na tym, co wewnątrz was przemawia.

Bije twoje serce i bić będzie! Będzie płynąć przez ciebie twoja Srebrzysta, Złota i Biała. Będzie bić twoje serce, będzie domagało się uczuć w świecie ludzi odnajdywania, dla ciebie w tej przestrzeni wszelkiego dobra. Bo tak ono mówi. Tak funkcjonuje. A Ja przecinam te więzy serca. Przecinam wszystkie niedokonania, przekonania, które nie rozmawiają, nie rozumieją się z twoim wnętrzem. To nie jest smutne. To jest szczęśliwość! W głębokiej refleksji trzeba ruszyć siebie podstawy. Każda cząstka ciebie, nazwana ciałem i nie tylko, czuje jak bije twoje serce. A Ja ustanawiam w tobie rytm jego bicia spokojny, byś umiał człowieku wejść w taką ciszę, w jakiej Ja do ciebie się wysławiam, byś umiał patrząc na to, co dotyczy świata twojego, nie zamykając przed tym, wysyłać promienie serca, które działają  jak PRAWO.

Przecinam to chaotyczne, te więzy. Wyjdź. Tam, proszę, jest droga. Nie oglądaj się za siebie. Nawet, jeśli w tych więzach inni uwięźli, najpierw ty się przekonaj, gdzie jest to wyjście, jak się przekracza te progi, co czujesz, gdy za sobą pozostawiasz wszelkie ciemności, chaos, niedorzeczności. Obudź w sobie siłę stanowienia sercem! Tak je gloryfikuję, bo nim jestem cała. Obudź w sobie siłę czynienia zdecydowanie więcej. Po to do mnie podchodzisz, bym ciebie z więzów wydobyła.

Są różne rzeczy istotne dla ludzi, tego świata, którymi ma się zająć człowiek. Tylko, że jest nadal w nim to, co było przeszłości sporem, zwadą, niepokojem, bólem. Jaką radość sprawia, gdy ma się już to poza sobą!  Aż nie dowierzasz: poza sobą to mam! Odwracasz się za siebie, wiesz, że gdzieś jest to jeszcze, ale myślisz: do mnie nie przychodzi, nie szuka już mnie!  Tak, zwracam się do serca twojego, by nie szukało ciebie to, co nie rozumie bicia serca, którym jesteś, które stało się symbolem tego, co nazywa się dla ludzi – miłość.

Przeciąć te konstelacje, konstrukcje, przerwać. Wyrwać niemal z Księgi jakąś kartkę, by nie było tam zapisu na ten temat. Nie, ten zapis był  nie dla ciebie. To było za trudne. Przecinam te więzy, splecenia, ciemności, bo chcesz być nazywany JASNOŚCIĄ. Jestem w słońcu Miłowania. Każde moje słowo bierze się z tego Słońca Uczuć się nie poddawania. TAM IDŹ,  pokazuję ci. TAM możesz pójść. TAM świeci to Słońce. Też TAM możesz stanąć w jego pełnym świetle. Też TAM możesz poczuć tę głęboką refleksję i powiedzieć: koniec z kłopotami. Poczujesz, jak spokojnie zabije wtedy twoje serce.

Myśl to mądrość. Szukajcie takich myśli w sobie, tych mądrych, prowadzących każdego TAM, dokąd dojść powinien. A serce? Serce błędów nie czyni.

Pod płaszczem tego, co wydawałoby się, że nie twoje, że nie zwraca na ciebie uwagi, znajdują się więzi tak głębokie, tak fundamentalne, tak mocne! Pokazuję, TAM jest to Słońce – wyjdźcie na tę przestrzeń, bo przecięte zostało to, co trzymało każdego, jak w pętli z której tylko oswobodzić mogą jakieś MOCE. Żadna siła, dźwięk, teoria nie mogą splątać ciebie, wprowadzić w sieci jakiegokolwiek rodzaju. Tu, w  sercu bijącym, znajduje się mądre.

Naucz się tej głębokiej refleksji, która nie jest smutkiem, która całym Systemem swej racji, wszystkiemu daje do zrozumienia: tak będzie. I tak będzie, bo przemówiło najsilniejsze w człowieku. Przecięłam te więzy, wskazałam ręką serca mojego, gdzie jest to Światło. Idź. Pochwal się przed sobą uczuć swoich odwagą. Zanurz się w tych promieniach. Poczuj wewnątrz siebie pewność, co dla ciebie jest dobre na pewno.

Można mieć różne wątpliwości na każdy temat w trakcie życia. Można starać się w różny sposób realizować siebie, jako Istotę. Można czasami nawet o życie się potykać – ale nie można być w pętli, w spleceniu jak w sieci. Nie można być utraconym klejnotem, bo można przywoływać do siebie wszystko, z tego wszystkiego budować coś, czego jeszcze tu nikt nie widział, nie poczuł. Nigdy nie można zamknąć siebie w tej sieci bezwzględnej, w której serce bić nie może lekko, w której oddychać spokojnie nie może! Nie można pozwolić, by wartość, którą stanowisz, była tym utraconym klejnotem. Nie, to ciebie nie spotka!

Przecinam te więzi, historie, opowieści ciągle domagające się człowieka uważnego słuchania. Przecinam, urywam w pół zdania, nie dopowiedzą swojej treści. Procedury przecinam, które nie są do zaakceptowania, bo

zwracamy się razem do tego, co sercem nazywano, do wartości uczuć,

do idei niepojętej tak naprawdę do końca.

Ale my ją czujemy! My ją smakujemy, chcemy mieć tutaj, by stała na warcie życia twojego, bicia twojego serca.

Jest potrzeba pokazania ci dłonią: TAM idź, przecięte więzy, wolność jest za progiem tej chaty. Pokazuję ci gestem: TAM, proszę, pójdź człowieku, by tworzyć ze Złocistości Złote, w Bieli Biel, ze Srebrzystości Srebrzyście czynić. Będziesz wiedział, jak to jest, gdy wciąż się chce iść przez życie, nigdy głowy swojej w tym Wędrowaniu przed brakiem wartości nie pochyla. Zwróciłam się do serca twojego sercem swoim. Przemówiłam do niego, do siły nazywanej życiem: sprawy mają się układać konsekwentnie szybko lub powoli, ale prowadzić mają tam, gdzie na pewno jest dla człowieka godne. Pozdrowienia przesyłam z mego Świata dla każdej cząstki, Istoty, która ku temu sercu się swemu skłania. Dla każdego, kto wie, że serca bicie opowiada o najpiękniejszym, które wśród pięknych można odnaleźć.

Przecinanie tych więzów, prosta sprawa, tylko trzeba wiedzieć, że można je przycinać. Przecinam, by ciebie wydobyć z tej, która była, która gdzieś jest jeszcze, ale w stosunku do ciebie już przestaje działać.

Miłość, miłowanie – wciąż ich się szuka. Ludzie mówią, że one są ważne dla każdej Istoty. Bazując na tym, co stanowią wasze uczucia, nigdy nie wprowadzicie  siebie w kłopoty.

Przecinam te więzy, kokony utrudniające, zatrzymujące, powodujące, że ciągle będzie się znajdować argumenty, że może jednak nie, że może jednak poczekam… Przecinam te kokony, więzy myśli, uczuć. Zatrzymuję dźwięki smutek grające.  Zatrzymuję płynącą twego życia falę, by wzniosła się zdecydowanie ponad wszystko, co stanowiło te przecinane przeze mnie pętle, więzy.

To nie jest smutek. To jest pewność, że należy w każdej sytuacji wyjść z tego, co chaosem, pętlą nazywam. To pewność, że między tobą, wami i mną, jest ta jednakowa myśl, to jednakowe uczucie. Nie jest ani wam, ani tobie, ani mnie wszystko jedno, co będzie każdego Jutrem. Pokazuje ci dłonią, którą z serca wydobywam; TAM idź. Jasno określony kierunek – przed siebie! Płonąć swoim JA, swoim uczuciem, siłą będziesz. I dlatego tam pójdziesz. Pokazuję ci ręką: idź przed siebie, buduj wszystko, co z serca i umysłu uznasz, że trzeba zbudować.

Na tym polega każdego z nas, moje również, szczęście,

że umiemy iść dobrocią, miłością a nad ich brakami skutecznie umiemy zapanować.

Rozłożyłam tu Płaszcz moich myśli, uczuć moich, w przestrzeni ziemskich myśli i uczuć. Rozłożyłam moje dobra życzenie dla Przyjaciół moich. Przyszliście kiedyś do miejsc, w których bywam. Czekaliście na słowa, dzięki którym każdy coś pojąć zdoła. A Ja wśród innych ludzi wtedy byłam. Może nie do końca hołubiłam wtedy ciebie, człowieku tam, gdzie starałeś się mnie spotkać, ale spotykamy się sercem swoim. Chcemy być w relacji ponad trudnościami. Rozumiecie wartość Istnienia, która jest Domem moim, waszym, twoim. Odpowiadacie się za falami Istnienia, dzięki którym nie tworzą się żadne pętle, chaos, więzienia Istnienia, nic nie dusi.

Zwracam się do serca, które bije, czuje, do wszystkiego, co ciebie stanowi. Przecinam te więzy, pętle, wszelkie niemożności formułowane przez tak wiele i wielu na Ziemi. Wyliczać ich nie ma sensu! Przecinam je. Mówię: droga wolna! Jesteś, jak Ja, wolnością.  Idź TAM, bo TAM jest wszystko, czego potrzebujesz. Nie mów mi nic – wiem, jak bije serce twoje, jak wtóruje mu umysł. Wiem, bo jestem sercem, rozumnością także. Zbudowana została więź między mną a wami, dlatego dłonią serca mojego wam pokazuję: idźcie przed siebie, TAM nie ma tego, co gnębi, w niewolę wprowadza serce, a w bezwład nogi Wędrowca. TAM jest to, czego potrzebujecie. Przyszłam, by powiedzieć: droga otwarta, idźcie przed siebie.

Rozkołysał się wir Biało-Srebrzysto-Złoty, wszystkie sytuacje ludzi Bycia. Trzeba zrobić, zacząć ten początek, od innej tonacji zacząć rozmowę ze sobą, przestrzeniami swojego życia. Trzeba zacząć od rozkołysania się fal, które docierają do serca, ciała, umysłu, życia bez tych pętli, przez które nie może się przebić Istota dobra, czasem za słaba. Nie może być tych pętli sugerujących, że dobroć, miłość nie podołają. Przecinam chaotyczne myśli i uczucia, więzy chaosu w was istniejące. Zabieram to, co chce ciągle dawać przeszłość zbyt trudna.

Bądź sobą. Zwróciłam się do serca twojego, twej Jedności, ciała, umysłu, życia i przyszłości, by wskazać im ręką kierunek najprostszy: TAM jest twoje i każdego z was zwycięstwo. Przecięłam te więzy, chaos zniwelowałam, zabrałam niewolę, bezwład człowieka. Bo wasze serce o to woła.

Maria

06. 2020